<title_newspaper="Przekrój">
<title_article="Na przekór molom">
<author_1="">
<language="pl">
<style="press">
<year="1954">
<month="10">
<date="1954-10-10">
<period="w">
<status="1_obieg">
<support="paper">
— Dla chcącego nic trudnego — powiedziała sentencjonalnie Paulinka do Lucynki — Rzeczywiście? — powiedziała Lucynka. — W takim razie chciałabym mieć nową modną wizytową sukienkę, która by nic nie kosztowała, bo miałam ostatnio inne wydatki. Sądzisz, że to nietrudne? — Nietrudne — powiedziała Paulinka. — Właśnie przypomniało mi się, że widziałam piękną sukienkę na pokazie polskich modeli na Targi Lipskie i jestem pewna, że twoją zeszłoroczną wełnianą sukienkę znakomicie dałoby się na taką przerobić. Wystarczy tylko wyciąć w niej dekolt, a spódniczkę odwrócić do góry nogami, na czym zyskujemy sporo materiału i modną obecnie linię. — Jak to? Mówiłaś w zeszłym roku, że to śliczna sukienka, a teraz chcesz żebym ją przerabiała! Widzę teraz, że zachwycałaś się nieszczerze! — powiedziała z wyrzutem Lucynka. — Przecież sukienka się nie zmieniła. — Ale moda się zmieniła — powiedziała Paulinka. — A po drugie zapominasz, że na imieninach Krystyny oblałaś sukienkę sosem pomidorowymi plamy w żaden sposób nie dały się wywabić... Patrz, narysowałam tu jak sobie wyobrażam unowocześnienie twojej sukni. Jak słyszałaś, odwracamy spódniczkę, wycinamy plamy, zwężamy ją, namarszczając lekko u pasa. Z tyłu fałda, zaszyta nisko, co daje nam smukłą linię. Ze zbywającego materiału robimy plisę w drobne zakładki na kieszenie, przód i mankiety. Z dekoltem będziesz nosić suknię wieczorem, na dancing, lub do teatru, a po południu włożysz pod spód bluzeczkę. — Doskonały model — zawołała Lucynka i szybko wyjęła z szafy zeszłoroczną sukienkę, ale po chwili z ust jej wydarł się okrzyk rozpaczy. Bez słowa pokazała Paulince kilka dziur pod pachami.
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>
 
